|
2007-03-14 09:10:42 2006-01-23 18:10:01 S.E.S.J.A. Szukam jakieś muzyki, jakichś inspirujących kawałków, które natchnęłyby mnie do napisania czegokolwiek. Ale albo takiej muzyki jeszcze nie skomponowano, albo moje uczucia nie dają się ubrać w słowa (po głębszym przemyśleniu skłaniam się jednak ku tej drugiej opcji). Jestem już jedną nogą na drugim semestrze studiów, które wcale nie okazały się takie: "straszne, nie do przejścia, pełne wyrzeczeń i zakuwania nocami". I tutaj również pojawiają się dwie opcje: 1. To ja jestem taka "mądra, inteligentna, wspaniała, itepe itede", że bez problemu udało mi się zaliczyć wszystko w pierwszym terminie, a przy tym zostać zwolnioną z egzaminu z filozofii. 2. To te studia, albo może raczej ten kierunek jest tak łatwy, że nawet średnio sprawna umysłowo osoba zaliczyłaby wszystko w pierwszych terminach. Rozwiązanie nie jest już takie proste, chciałabym powiedzieć, że opcja 1 (słownie: pierwsza) bardziej odpowiada prawdzie, ale opcja 2 (słownie: druga) wydaje się również bardzo możliwa. Ale czy to takie ważne, najważniejsze, że już prawie po wszystkim: "rachu, ciachu i po strachu". Teraz tylko należy dopilnować, by przy wpisywaniu ocen do indeksu i na kartę zaliczeniową + przy ocenie był napisany słownie, na przykład: nie piszemy 4+ tylko 4 plus (czyżby nam nie ufano?). P.S. Dzisiaj odkryłam kolejny (a może pierwszy) ogromny pozytyw studiów, a mianowicie BAL PEDAGOGA - a mówili, że już drugiej studniówki nie będzie (kłamali?). "Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne, czy to poważne, czy to pożyteczne - co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata?" W.Szymborska skomentuj (0) |
2007 |
|||